Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

Z Jednomandatowe Okręgi
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze - system wyborczy stosowany w około 45 krajach, polegający na wyborze kandydatów według zasady "jeden okręg, jeden kandydat". Kraj w którym stosowane są jednomandatowe okręgi wyborcze dzieli się na tyle okręgów wyborczych, ilu posłów ma zasiadać w parlamencie [1]. Przyjmowane są natomiast różne metody głosowania. Do najważniejszych stosowanych w JOW zaliczane są: większość bezwzględna, większość względna, większość z dogrywką, głos alternatywny, głos aprobujący oraz metoda Bordy[2]. Obecnie w Polsce jednomandatowe okręgi wyborcze obowiązują w wyborach do Senatu (od 2011 r.) oraz w wyborach do rad gmin, w których mieszka do 20 tys. mieszkańców (od 2018 r.).

Historia Ruchu JOW

Ruch JOW zawiązał się 28 stycznia 1993 roku we Wrocławiu i początkowo występował pod nazwą Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych "Skuteczna Demokracja". Jego założycielem oraz inicjatorem był śp. prof. Jerzy Przystawa, fizyk, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego, w latach 80. działacz NSZZ "Solidarność". Czynnikami wpływającymi na zarysowanie się ruchu obywatelskiego były fatalne zarządzanie państwem polskich w początkowej fazie tzw. transformacji ustrojowej oraz całkowity brak wiarygodności obywateli wobec elity rządzącej. Założyciele Ruchu z prof. Przystawą na czele uważali, że pozytywne zmiany ustrojowe w państwie będą możliwie jedynie, gdy dojdzie do radykalnej rekonstrukcji sceny politycznej: "dopóki owo grono pięciuset osób, wygenerowane przy "Okrągłym Stole", nie znajdzie się tam, gdzie i ów historyczny mebel, a na ich miejsce przyjdą ludzie, co do których społeczeństwo będzie przekonane, iż są to ludzie zasługujący na zaufanie"[3].

JOW w różnych krajach

Wielka Brytania:

Stany Zjednoczone:

Francja: stosowany jest tutaj system większościowy w dwóch turach. Jeśli kandydat do parlamentu nie uzyska 50% głosów, rozpisywana jest druga tura wyborów, w której udział bierze dwóch kandydatów z największą liczbą głosów z pierwszej tury głosowania. W drugiej turze wygrywa ten, kto uzyska więcej głosów, choćby różnica wynosiła tylko jeden głos. Taki wariant nie jest powszechnie stosowany w krajach, w których stosowana jest ordynacja większościowa, ponieważ pochłania znacznie więcej pieniędzy.

Australia: w Australii stosowana jest metoda głosu alternatywnego. Wyborcy układają ranking od najbardziej po najmniej preferowanych przez siebie kandydatów. Jeżeli w danym okręgu wyborczym występuje 6 kandydatów, wyborca przy nazwisku każdego wpisuje cyfrę od 1 do 6, przy czym cyfra 1 oznacza najbardziej preferowanego przez niego kandydata. W metodzie głosu alternatywnego istnieje również wariant wskazania jedynie dwóch najbardziej preferowanych kandydatów. Pozostawienie pustego pola przy którymś z kandydatów oznacza niechęć do niego. Wybory w Australii odbywają się w jednej turze, jednak głosy (jeśli któryś z kandydatów nie uzyskał 50%+1) przeliczane są wielokrotnie. Po odpadnięciu osoby z najmniejszą liczbą pierwszych wskazań, głos z tych kart przeliczane są ponownie i przechodzą na kolejnego preferowanego kandydata. Warto dodać, że Australia jest jednym z nielicznych krajów na świecie (a jedynym anglojęzycznym), gdzie stosowany jest przymus wyborczy. Brak oddanego w wyborach głosu może skutkować karą grzywny. Australia była jednym z pionierskich krajów, gdzie zastosowano ten przymus i spotkał się on z powszechną akceptacją społeczeństwa.

Irlandia: tutaj również stosowana jest metoda głosu alternatywnego, tak jak w Australii. Jednak w Irlandii nie stosowany jest przymus wyborczy.

Kanada: system wyborczy obowiązujący w Kanadzie został oparty na modelu brytyjskim. Na szczeblu federalnym jak i prowincjonalnym wybory odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Na przestrzeni ostatnich kilku lat przez opinię publiczną przetoczyły się liczne debaty o wadach ordynacji wyborczej i potrzeby jej zmian. Politolog i profesor Uniwersytetu Georgetown Richard Kent Weaver proponował zmianę ordynacji na proporcjonalną lub mieszaną z kompensacją miejsc (podobnej do systemu niemieckiego). Drugi wariant pozostawiłby jednomandatowe okręgi wyborcze, natomiast dawałby możliwość uzupełnienia mandatów w Izbie Gmin na podstawie liczby zdobytych głosów przez partie. Pojawiły się nawet głosy, aby wprowadzić głosowanie alternatywne. Również na poziomie prowincji pojawiły się głosy nawołujące do zmiany ordynacji większościowej. Mimo prób wprowadzenia w Kolumbii Brytyjskiej systemu STV (odmiany systemu proporcjonalnego) i poddania tego pomysłu pod głosowanie w referendum, koncepcja ta została odrzucona przez obywateli. W innych prowincjach Kanady (Wyspa Księcia Edwarda, Nowy Brunszwik, Quebek, Ontario) również podejmowano liczne próby reformy systemu wyborczego, ale wszystkie one zostały skrytykowane przez mieszkańców i odrzucone w procesie referendalnym[4].

Zwolennicy i przeciwnicy JOW

Zwolennicy:

6 września 2015 roku podczas ogólnokrajowego referendum pierwszym pytaniem, na które należało odpowiedzieć na karcie głosowania było: "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?". Frekwencja wyniosła niespełna 8% i związku z tym, iż nie przekroczyła progu ważności czyli połowy uprawnionych do głosowania, wyniki referendum zostały uznane za niewiążące. Niemniej, spośród 2 323 930 oddanych ważnych głosów, 1 829 995 opowiedziało się za wprowadzeniem JOW w wyborach do Sejmu RP. Spośród osób głosujących stanowiło to 78,75% [5].

Najczęściej powtarzanym argumentem zwolenników wprowadzenia JOW jest niesprawiedliwość wyborów, które są przeprowadzane w ordynacji proporcjonalnej. O zwycięstwie danych kandydatów z list wyborczych nie decyduje bowiem liczba oddanych głosów, ale pozycja na liście oraz partyjne układy. Mimo iż głosujemy na danych kandydatów, w rzeczywistości oddane głosy przekładają się na liczbę mandatów. Ich liczba finalnie decyduje o wyborze takich czy innych kandydatów. Taki sposób wyborów posłów wpływa na pozbawienia ich odpowiedzialności przed wyborcami, potęguje za to odpowiedzialność przed władzami partii. Wybrany poseł nie czuje więc potrzeby realizacji obietnic wyborczych lecz założeń partyjnych. W wyborach o ordynacji proporcjonalnej najważniejszą rolę odgrywają duże okręgi wyborcze, gdzie kandyduje wiele osób i znanych nazwisk. Wszystko to wpływa na koszty kampanii wyborczych. W mniejszych ośrodkach na obrzeżach kraju, fundusze przekładane na kampanie wyborcze są niewspółmiernie mniejsze. Idąc na wybory, głosujący najczęściej nie znają kandydatów, nie identyfikują się z nimi, ich nazwiska są im zupełnie obce. Oddają zatem głos na partię polityczną jako taką, jej często mało konkretny program polityczny, a nie na indywidualne osoby.

Należy zauważyć, że w państwach gdzie funkcjonują JOW w lokalnych społecznościach poprawiła się znacząco świadomość polityczna, odpowiedzialność jednostek za sprawy narodowe i państwowe, chęć brania udziału w sprawach państwowych. Wyborcy, którzy głosują na swoich przedstawicieli czują się potrzebni. Mają świadomość, że wiele od nich zależy. Wpływa to również na samą frekwencję wyborczą. Podczas trzech ostatnich wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii frekwencja wynosiła kolejno w 2010 r. - 65%, 2015 - 66,1%, a w 2019 r. - 67,3%. W wyborach parlamentarnych w Polsce frekwencja była nieporównywalnie mniejsza. W 2011 r. - 48,92%, w 2015 r. - 50,92%, natomiast w 2019 r. - 61,74%. Frekwencja z 2019 r. była najwyższą podczas wszystkich wyborów parlamentarnych po 1989 r. Trudno jednak przypuszczać by miała ona charakter stały. Wybory parlamentarne w Polsce na przestrzeni lat po 1989 r. nie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem (średnia frekwencja utrzymuję się na poziomie 40-50%), co przekonuje, że świadomość polityczna oraz jednostkowa odpowiedzialność obywateli za sprawy państwowe jest na wyjątkowo niskim poziomie w skali całej Europy[6].

Przeciwnicy:

Na wyniki w Wielkiej Brytanii można jednak spoglądać z nieco innej perspektywy. W krajach westminsterskich, w których stosowane są JOW, zauważono załamanie się efektywności formuły wyborczej i wzrost popularności partii trzecich (jak wiadomo, system JOW sprzyja bipolaryzacji sceny politycznej). Takie wnioski wyciągnięto na podstawie znacznego spadku poparcia dla partii głównych w Wielkiej Brytanii. W wyborach w 1951 r. na Partię Pracy oraz Konserwatystów głosowało łącznie 97% wyborców, w 1974 r. głosów było już tylko 74%, natomiast w 2010 r. 66%[7]. Nie wpłynęło to jednak na generalną ocenę systemu większościowego przez społeczeństwo brytyjskie, które nie chce zmian ordynacji.

Przeciwnicy ordynacji większościowej podkreślają, że jej wprowadzenie doprowadzi w Polsce do ogromnego rozdrobnienia w Sejmie. Rozdrobnienie to nie dotyczyłoby partii politycznych, które przekroczyłyby próg wyborczy, ale wiązałoby się z zasiadaniem w ławach sejmowych osób o różnych poglądach politycznych. Innym argumentem podnoszonym przez przeciwników jest niesprawiedliwość wyników. Osoba, która uzyskała np. 40% głosów, mogłaby przegrać z innym kandydatem, który uzyskał głosów poparcia niewiele więcej. Na ten problem można jednak spojrzeć inaczej. Kandydat mając świadomość silnej konkurencji, powinien starać się mocniej o uzyskanie mandatu społecznego. Kolejny argument dotyczy braku możliwości wprowadzenia JOW, chociażby przez zapis w Konstytucji RP (szerzej o tym zobacz mit nr 7). Argument ten wynika raczej ze strachu obecnych elit politycznych przed wprowadzeniem nowej ordynacji. Konstatacja jest taka, że nie zawdzięczają oni swojej pozycji politycznej poparciu społecznemu, ale układom wewnątrzfrakcyjnym. Bardzo możliwe, że po wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych wielu polityków obecnej sceny politycznej musiałoby pożegnać się z mandatem posła[8].

Mity związane z JOW

Mit nr 1: Wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu doprowadziłoby do partykularyzmu i powstania sytuacji, w której w izbie niższej zasiadałoby 460 indywidualistów. Reprezentowaliby oni wyłącznie swój punkt widzenia, natomiast w Sejmie nie udałoby się przegłosować żadnej ustawy, bo uzyskanie większości byłoby w takich warunkach niemożliwe. W żadnym z 45 krajów, gdzie funkcjonują JOW, nie stwierdzono aby podobne sytuacje miały miejsce. Znany i ceniony francuski politolog Maurice Duverger jako pierwszy już w 1946 roku zauważył, że zasada JOW prowadzi do wykształcenia się systemu dwupartyjnego. Tzw. prawo Duvergera nie zostało zakwestionowane, a wyniki wyborów chociażby w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych potwierdzają wniosek francuskiego uczonego.

Mit nr 2: Wprowadzenie JOW doprowadziłoby do wyeliminowania z życia politycznego mniejszych partii politycznych, a na polskiej scenie politycznej pozostałyby tylko Koalicja Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość. Uzasadnieniem tej tezy mają być wspomniane wyżej badania Maurice Duvergera oraz przykład Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie zwycięstwo w wyborach rozgrywa się między Demokratami i Republikanami (USA) oraz Laburzystami i Konserwatystami (Wielka Brytania). Prawdą jest, że system JOW bipolaryzuje scenę polityczną, jednak nie eliminuje z życia politycznego małe partie polityczne. Wręcz przeciwnie, małe partie również mogą mieć swoje mandaty w parlamencie. Podczas ostatnich wyborów do Izby Gmin w Wielkiej Brytanii przeprowadzonych 8 czerwca 2017 roku żadna z partii nie uzyskała wymaganej większości 326 mandatów. Oprócz Partii Konserwatywnej (318 mandatów) i Partii Pracy (262 mandaty) innymi ugrupowaniami, które weszły do Izby i uzyskały miejsca w parlamencie były Szkocka Partia Narodowa (35), Liberalni Demokraci (12), Demokratyczna Partia Unionistyczna (10), Sinn Fein (7), Plaid Cymru (4), Partia Zielonych Anglii i Walii (1), Pozostałe partie i kandydaci niezależni (1).

Mit nr 3: Aby JOW mogły skutecznie funkcjonować, należałoby najpierw doprowadzić do wykształcenia się dwupartyjnego systemu politycznego. Jest to pogląd częsty i równie nieodrzeczny jak inne tutaj przedstawione. W 1787 roku, kiedy uchwalono konstytucję Stanów Zjednoczonych i wprowadzono system jednomandatowy, nie było systemu dwupartyjnego. Wykształcił się on dopiero po wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych. Wielu innych komentatorów politycznych przypisuje np. Anglikom "szczególne cechy", które wpływają na istnienie w Wielkiej Brytanii stabilnej, dwupartyjnej sceny politycznej. Wśród tych osób znalazł się chociażby dawny premier RP na uchodźstwie Stanisław Cat-Mackiewicz.

Mit nr 4: Błędnie postrzega się charakter i sposób funkcjonowania partii politycznych w systemie wyborczym JOW. Przykłady licznych państw na świecie, w których funkcjonują jednomandatowe okręgi wyborcze jednoznacznie potwierdzają, że system ten sprzyja powstawaniu partii przede wszystkim stabilnych, cieszących się poparciem obywateli. Te partie, które funkcjonują w systemie wielomandatowym, są towarami zcentralizowanymi, oligarchicznymi, posiadającymi silny aparat biurokratyczny. W tworach tych nie funkcjonują żadne kanały komunikacji z wyborami, co widać na przykładzie Polski. Kiedy tylko kończy się kampania wyborcza i kolejne wybory przechodzą do historii, wybrani do Sejmu politycy zapominają o swoich wyborcach i składanych obietnicach, nie odwiedzają swoich terenów, z których zostali wybrani. Życie polityczne tych osób ogranicza się tylko do Warszawy i ul. Wiejskiej. Sytuacja zmienia się po kilku latach, kiedy zbliżają się kolejne wybory i ponownie trzeba walczyć o głosy wyborców w swoich okręgach wyborczych.

Mit nr 5: Niebezpieczeństwo "gerrymanderingu" czyli manipulacji granicami okręgów wyborczych, w taki sposób, aby zapewnić zwycięstwo takiej czy innej opcji politycznej. Jest to zarzut tylko częściowo prawdziwy i nie może być traktowany jako wada systemu wyborczego JOW. Granice okręgów wyborczych ulegają zmianie, tak jak zmianie ulegają granice terytorialne województw, powiatów, miast czy wsi. Jedne okręgi ulegają likwidacji, by na ich miejsce powstały inne. Jest to związane głównie z dość intensywnym ruchem ludności i depopulacją. Badania przeprowadzone w 2017 r. wskazują, że 66 miast w Polsce na prawach powiatu, w ciągu 30 lat odnotuje znaczący spadek ludności [9]. Niektóre z nich stracą nawet połowę swoich mieszkańców. Warto jednak pamiętać, że również w okręgach wielomandatowych zachodzi konieczność zmiany granic. Różnica polega na tym, że kiedy zachodzi taka zmiana, nie jest ona nagłośniana. Polskie społeczeństwo jest również słabo zorientowane na jakich zasadach dochodzi do wytyczania granic w okręgach wyborczych oraz dlaczego dany okręg dostaje taką, a nie inną liczbę mandatów.

Mit nr 6: Wybory będą wygrywać osoby przekupujące elektorat. To kolejny wyssany z palca absurd dotyczący JOW. Związek kosztów kampanii wyborczej z wielkością okręgu wyborczego jest niezaprzeczalny. Jeżeli okręgi wyborcze są mały, automatycznie maleje również liczba kandydatów, którzy startują w wyborach. Zwiększa to natomiast możliwość zapoznania się społeczeństwa z każdym kandydatem, poznania jego programu wyborczego. W takich małych okręgach maleje wpływ mediów i co za tym idzie maleją także koszty prowadzenia kampanii. Każdy kandydat w takich warunkach może w efektywny sposób zaprezentować siebie i swój program. W wielomandatowych okręgach sytuacja wygląda odwrotnie. Tam gdzie liczba kandydatów jest duża, a dodatkowo w wyborach startują osoby o znanej pozycji politycznej, którzy piastowali w poprzednich latach ważne stanowiska, wówczas proporcjonalnie wzrasta zainteresowanie mediów. Partia inwestuje duże pieniądze w promocję sprawdzonych i znanych nazwisk. Wówczas mało znani kandydaci o mocno ograniczonych zasobach finansowych w niezależnych ośrodków politycznych nie mają żadnych szans.

Mit nr 7: Wprowadzenie JOW wymagałoby zmiany Konstytucji RP. Faktem jest, że aktualnie obowiązująca konstytucja z 1997 r. już dawno powinna zostać poddana radykalnym zmianom lub też napisana od nowa. Niemniej przeciwnicy JOW powołują się na art. 96 ust. 2, który stanowi, że wybory do Sejmu powinny być "powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym". Ordynacja wyborcza, zgodnie z konstytucją powinna być proporcjonalna, natomiast w JOW obowiązuje większościowa. Przeciwnicy JOW twierdzą, że ta rozbieżność jest nie do pogodzenia z obowiązującą konstytucją, a jej ewentualna zmiana niemożliwa ze względu na brak większości potrzebnej do przegłosowania poprawki. W przypadku poprawki do konstytucji jest to co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów w Sejmie. Należy zacząć od tego co to znaczy, że wybory mają być proporcjonalne? Niestety tego terminu nie wyjaśnia konstytucja. I takich miejsc, w których konstytucji brakuje precyzji jest znacznie więcej. Bez jednoznacznego zdefiniowania, proporcjonalność może być różnie interpretowana. Ogólnie rzecz ujmując wybory proporcjonalne oznaczają, że liczba przyznanych partii mandatów ma być proporcjonalna do liczby oddanych na nią głosów podczas wyborów. W rzeczywistości jednak wybory nigdy nie były i nie będą proporcjonalne. Dlatego też powstał Indeks Gallaghera, który określa odstępstwa od zasady proporcjonalności. Gdyby każda partia uzyskiwałaby w wyborach tyle procent mandatów ile otrzymała procent głosów, wówczas indeks ten wynosiłby 0. A zatem im większa jest wartość indeksu tym wybory bardziej są nieproporcjonalne [10].

Mit nr 8: Ruch JOW jest nierozerwalnie związany z Pawłem Kukizem i jego ugrupowaniem Kukiz'15. Jest to błędne przekonanie, funkcjonujące w przestrzeni publicznej od kampanii i wyborów prezydenckich w 2015 r. Wówczas, Paweł Kukiz kandydując jako radny niezrzeszony z województwa dolnośląskiego z ramienia Bezpartyjnych Samorządowców, promował bardzo mocno hasło wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach parlamentarnych. W następnych miesiącach od wyborów prezydenckich założył ugrupowanie polityczne Kukiz'15 przed wyborami parlamentarnymi w 2015. Z ramienia tego ugrupowania zaczęło startować w wyborach wiele przypadkowych osób (nie tylko bezpartyjnych, jak początkowo zakładano). Na listach komitetu znaleźli się przedstawiciele Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy, Demokracji Bezpośredniej czy Samoobrony, a samo hasło wprowadzenie ordynacji większościowej nie było już tak mocno eksponowane. Sam Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych został zapoczątkowany jeszcze na początku lat 90. przez śp. prof. Jerzego Przystawę.

Przypisy

  1. Janusz Sanocki, Demokracja to wybór bezpośredni, [w:] Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (broszura), b.d.w., s. 3.
  2. Marek M. Kamiński, Ordynacje większościowe i JOW-y. Kompendium reformatora ordynacji wyborczej, Warszawa 2016.
  3. Jerzy Przystawa, Dwa warunki konieczne, [w:] Otwarta księga. O jednomandatowe okręgi wyborcze, red. Romuald Lazarowicz, Jerzy Przystawa, Wrocław 1999, s. 51.
  4. Iwona Wrońska, System wyborczy Kanady. Zasady generalne systemu wyborczego na szczeblu federalnym i prowincji, "Studia Wyborcze" 2012, t.14, s. 94-96.
  5. https://referendum2015.pkw.gov.pl/341_Polska.html
  6. Piotr L. Wilczyński, Podział Polski na okręgi jednomandatowe w ordynacji sejmowej, Częstochowa 2014, s. 5-6.
  7. Marzena Więckowska, Problematyka zmiany systemu wyborczego w demokracjach westminsterskich: Nowej Zelandii, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Perspektywa porównawcza, "Przegląd Prawa Konstytucyjnego" 2011, nr 7, s. 162-163.
  8. Piotr L. Wilczyński, op. cit., s. 9-10.
  9. https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C459878%2Cpan-szacowany-spadek-liczby-ludnosci-w-miastach-%E2%80%93-katastrofalny.html
  10. Jerzy Przystawa, Typowe nieporozumienia na temat JOW, [w:] Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (broszura), b.d.w., s. 7-13.